środa, 20 marca 2013

LOVE IN PORTOFINO

Podczas wczorajszego wieczoru zostałam naładowana bardzo pozytywną energią. Postanowiłam więc podzielić się swoimi wrażeniami z premierowego pokazu koncertu Andrea Bocellego "Love in Portofino", który wzbudził we mnie wiele dobrych emocji. 
19 marca 2013 w Multikinie uczestniczyłam w romantycznym, pełnym pasji koncercie "Love in Portofino" (miłość w Portofino). To wydarzenie odbyło się przy okazji premiery najnowszego albumu artysty "Passione". Sam koncert poprzedzał wywiad nakręcony we włoskim domu artysty.  Koncert zaś został zrealizowany w ubiegłym roku w jednej z najpiękniejszych scenerii koncertowych świata - w słynnym i ekskluzywnym miasteczku Włoskiej Riwiery, przez wielu uważanym za najpiękniejszy port Morza Śródziemnego. Portofino to piaszczyste plaże, urokliwa architektura, wspaniałe restauracje i wiele, wiele więcej... w ten zimowy wieczór miałam więc okazję przenieść się do gorących i pełnych uroku Włoch.
To wręcz intymne i romantyczne wydarzenie  zapewniło mi niesamowite wrażenia, których nigdy nie zapomnę...Andrea Bocelli zaśpiewał najbardziej znane utwory miłosne.
Cudowna orkiestra, starannie dobrani muzycy z całego świata i duety z pieknymi kobietami, które aż zapierały dech, wzruszały. Na trąbce zagrał sam Chrisa Botti, a narzeczona Andrea Bocellego- Veronica wykonała z Andreą piosenkę pt. "Something Stupid" .
Może i nie jestem zbyt wielką fanką muzyki klasycznej, ale mam wielki szacunek dla tego tenora. To cudowna kwintesencja sztuki i wspaniałej postaci.! W głosie Bocellego jest ciepło i wrażliwość. Ciarki mi przechodziły po plecach, gdy pokazywał cudowne możliwości swojego wokalu. No i doskonały kontakt z publicznością, który polega moim zdaniem na kokietowaniu i czarującym- mimo wady zgryzu- uśmiechu;)
Pierwszy raz byłam na tego typu koncercie i muszę przyznać, że mimo obaw- i oporów przed samym pójściem - zostałam pozytywnie zaskoczona. Nie dziwię się wcale ludziom, którzy starają się "zaliczyć" każdy jego występ w Polsce. Kino wypełnione było po brzegi (średnia wieku 50 lat;)).
Trudno jest mówić o emocjach, więc powiem krótko, to był wieczór, którego długo nie zapomnę. Niewiarygodne, że jeden skromny człowiek może dać tak wiele wzruszeń i pozytywnych emocji tłumom ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz