Zainspirowałam się....
Ludziom wydaje się, że bliskość to cielesność, uprawianie miłość, bycie w sobie, czucie siebie całym sobą, oddawanie i branie. Ale czy nie jest tak, że największa bliskość jest wtedy, kiedy jesteśmy ze sobą blisko umysłami ? Kiedy będąc daleko od siebie czujemy swoją obecność w myślach, martwimy się problemami, które już nas nie dotyczą, sama pamięć robi taką bliskość. I ...chęć przytulania się, zatracenia w ramionach, które dają ogromne poczucie bezpieczeństwa.
Mówią, że prawdziwa miłość wszystko przetrwa. Jest poddawana przeróżnym próbą, podobno te próby mają ją wzmocnić, mają sprawić że stanie się niezniszczalna, potężna, piękna.
Niedawno przeżyłam powrót do przeszłości z nową przyszłością.
Tragiczna w skutkach podróż. Kolejny raz czytana ta sama opowieść, kolejne wyciągnięte wnioski. Ale chyba pierwszy raz tak intensywne. Podróżując w miejsca w których przeżyło się cudowne chwile, w których czas nie istniał a niebo było bliżej- przeżywamy bardziej i właśnie wtedy dotarło do mnie na czym polega bliskość. Bliskość to nie jest tylko uprawianie miłości, lecz jest to ta niewidzialna nić łącząca dwoje ludzi w nieprawdopodobny sposób. Sprawiający, że nie ważne ile tysięcy kilometrów by ich dzieliło, nie ważne że mają już inne życie inne problemy, że mają tysiące innych spraw. Że życie które prowadzili wtedy w tym niebie już dawno się skończyło, umarło. Ale ta bliskość jest poza tym wszystkim co jest teraz, ona została stworzona na samym początku pobytu w niebie i trwa bez względu na wszystko, zawsze będzie trwać.
Niedawno przeżyłam powrót do przeszłości z nową przyszłością.
Tragiczna w skutkach podróż. Kolejny raz czytana ta sama opowieść, kolejne wyciągnięte wnioski. Ale chyba pierwszy raz tak intensywne. Podróżując w miejsca w których przeżyło się cudowne chwile, w których czas nie istniał a niebo było bliżej- przeżywamy bardziej i właśnie wtedy dotarło do mnie na czym polega bliskość. Bliskość to nie jest tylko uprawianie miłości, lecz jest to ta niewidzialna nić łącząca dwoje ludzi w nieprawdopodobny sposób. Sprawiający, że nie ważne ile tysięcy kilometrów by ich dzieliło, nie ważne że mają już inne życie inne problemy, że mają tysiące innych spraw. Że życie które prowadzili wtedy w tym niebie już dawno się skończyło, umarło. Ale ta bliskość jest poza tym wszystkim co jest teraz, ona została stworzona na samym początku pobytu w niebie i trwa bez względu na wszystko, zawsze będzie trwać.
I podróżując do nieba, zabieramy ze sobą tę osobę. Siadamy z nią na ławce drewnianego pomostu nad morzem, patrzymy jak się uśmiecha, jak mówi do nas 'usiądź tu ze mną'. Widzimy jak niezdarnie próbuje chwycić nas za rękę, jak na pożegnanie przytula. Jak w tańcu obejmuje, nieśmiało ale zdecydowanie. Patrzymy jak dobrze nam się rozmawia, jak planuje wspólne wyjazdy, jak śmieją jej się oczy kiedy szczerze się uśmiecha. Widzimy jak patrzy na nas niby przez przypadek, ale tak naprawdę obserwuje każdy nasz krok. Jak uczy się nas na pamięć, od początku do końca. Jak całuje w czubki palców dłoni i w czoło. Jak nie może się odkleić przy pożegnaniu. Dlaczego najtrudniejsze są te pożegnania na kilka godzin ? Wtedy tęskni się jeszcze bardziej, tak jakby się wiedziało, że kiedyś trzeba będzie pożegnać się na zawsze i żegna się jak najdłużej, zachłannie całuje się usta, mocno przytula. I siedzi się na tej ławce z osobą tak bardzo Ci bliską, słyszy się już jej głos, czuje jej ciepło. Czuje dotyk na swojej dłoni.
Na samym końcu tej wyprawy do nieba słyszy się tylko ' hej, nie bądź smutna. Nie jesteś ze mną realnie, ale przecież mnie czujesz, przecież mieszkam w Twoich myślach, przecież ciągle jestem..
A potem szybko wracamy do rzeczywistości. Przestajemy wspominać.
Ach, gdyby można było....nauczyć się kogoś na pamięć by w chwilach, które musimy spędzać osobno, zdala od siebie, sięgnąć pamięcią tam, gdzie jest schowana bliska nam osoba i w myślach Kochać ją tak samo jakby była wtulona we mnie, moje plecy czy choćby we śnie, gdy śpimy obok siebie.....:)
Na samym końcu tej wyprawy do nieba słyszy się tylko ' hej, nie bądź smutna. Nie jesteś ze mną realnie, ale przecież mnie czujesz, przecież mieszkam w Twoich myślach, przecież ciągle jestem..
A potem szybko wracamy do rzeczywistości. Przestajemy wspominać.
Ach, gdyby można było....nauczyć się kogoś na pamięć by w chwilach, które musimy spędzać osobno, zdala od siebie, sięgnąć pamięcią tam, gdzie jest schowana bliska nam osoba i w myślach Kochać ją tak samo jakby była wtulona we mnie, moje plecy czy choćby we śnie, gdy śpimy obok siebie.....:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz