środa, 28 sierpnia 2013

Myśli poranne....

Lato w tym roku jest wyjątkowo piękne, ale powoli się kończy. …To już chyba ostatnie podrygi wakacyjnego słońca. Idzie jesień. 12 stopni na termometrze o 7 rano, bledsze słońce, chłodniejszy wiaterek. Idzie jesień jak nic. Każdy słoneczny dzień, jakby miał być ostatnim…staram się łapać każdy promień. Łapczywie zbieram ciepło szykując się do jesieni. Ostatni weekend był tak piękny, intensywnie słoneczny, ogrzewał zewnętrznie i grzeje wewnątrz…Poranna kawa. Zastygam w tej chwili mrużąc oczy, zastanawiając się nad tym co dziś, jak dziś... żyć?. Codzienne wybory, decyzje, myśli i uczucia. Codziennie rano robimy założenia na temat dnia, który się właśnie rozpoczął….a ja, jaką samospełniającą się przepowiednię zamierzam zrealizować dzisiaj? Wiem jedno….Nie będę rzucać słów na wiatr. Przecież pogoda bywa zmienna, zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że kierunek wiatru się zmieni i moje własne słowa tym razem zdmuchną mnie….

Zostaliśmy wyposażeni w tak niewielką liczbę sposobów i umiejętności do radzenia sobie z tym wszystkim, co w każdym z nas. Każdego dnia staramy się jak tylko możemy zapanować nad rozpaczą, smutkiem, zniechęceniem, osamotnieniem, zniecierpliwieniem, złością, lękiem, chciwością... by nasze życie było szczęśliwe. Rozpoznać jednak to szczęście, mieć odwagę, by je przyjąć, otworzyć się na nie i je zatrzymać- to mądrość serca. Bez tej mądrości serca pozostaje tylko logika, rozum- czyli bardzo niewiele.
Każdy dąży do tego szczęścia na swój sposób... Mój, to poszerzanie samoświadomości i relacje z ludźmi, dzięki tym dwóm źródłom jestem szczęśliwa, dzięki nim jest dobrze, pasjonująco. Dzięki samoświadomości tego, co czuję i tego, że w ogóle jestem zdolna odczuwać- jestem szczęśliwa….
Kolejny łyk kawy, słońce, czas wyjść do świata. A pod koniec dnia, liczyć się będzie tylko to, czy było się szczęśliwym...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz